2018 – Starman, Tesla, Elon Musk

Jerzy Ciszewski - 12.12.2018
195

2018 - Starman, Tesla, Elon Musk

6 lutego 2018 r. o godz. 21.45 polskiego czasu wystartowała w swój dziewiczy rejs rakieta Falcon Heavy, wyprodukowana przez należącą do Elona Muska firmę SpaceX. Rakiety te ustępują udźwigiem tylko wahadłowcom (NASA zakończyła już ten program) oraz rakiecie Saturn V, która lata temu wynosiła w przestrzeń kosmiczną astronautów lądujących na księżycu (Saturn V również jest już wycofany z użytku). Start Falcona odbył się z historycznego miejsca – wyrzutni LC-39A, z której startowały historyczne misje Apollo na księżyc. Sam Elon Musk przed startem oceniał szanse na powodzenie 50 do 50 procent. Wszystko poszło dobrze.

Przy okazji okazało się, że do ładowni pojazdu kosmicznego zapakowany został…  samochód. Dokładnie: auto marki Tesla Roadster, koloru czerwonego. Jak wiemy, również Tesla jest firmą ekscentrycznego miliardera. Po osiągnięciu odpowiedniej wysokości, samochód Tesla został „zwodowany”. W kosmos. Dosłownie. Za kierownicą siedział manekin o imieniu Starman. Trajektoria lotu Tesli przecinała orbitę Marsa – firma SpaceX szacowała, że auto może latać wokół słońca nawet… miliard lat.

 

 

Świat oniemiał ze zdziwienia, oglądając zdjęcie rozpartego w fotelu samochodu manekina podróżującego w kosmosie z napisem na desce rozdzielczej „Don’t panic”. Złośliwcy zaczęli pisać, że Musk wyprodukował tę rakietę wyłącznie, aby wspomóc Teslę, która cały czas mierzy się z różnymi kłopotami, ale to chyba były wyłącznie wredne plotki…

Z marketingowego i komunikacyjnego punktu widzenia był to oczywiście strzał w dziesiątkę. Jak dotąd, żadna firma motoryzacyjna nie zaprezentowała swojego produktu w takim – dosłownie – kosmicznym otoczeniu. Choć dobrze wiadomo, że w przemyśle motoryzacyjnym istnieje mocna rywalizacja w zakresie prezentacji nowych modeli aut. W tym biznesie wprowadzanie nowego modelu na rynek jest niezwykle istotnym momentem. Reklamowanie aut już będących na rynku również jest niezwykle ważne dla producentów – w tej sferze także panuje mordercza konkurencja, w tym przypadku trudniej znaleźć bardziej kreatywne rozwiązanie.

Z punktu widzenia budżetu niezbędnego do realizacji tego konceptu, to gdyby chcieć tylko wysłać auto w kosmos, byłyby to pieniądze niewyobrażalne. Jeżeli natomiast stwierdzić, że rakieta i tak by poleciała, z Teslą czy bez, okazuje się, że po stronie wydatków jest samo auto (koszt do przełknięcia) plus manekin w kombinezonie (jakieś grosze) oraz łączność z Ziemią, by wysyłać filmy i zdjęcia oraz agencja do obsługi komunikacyjnej i organizacji wspólnego oglądania Falcona Heavy z ładunkiem specjalnego znaczenia.

Wcześniej opisałem akcję Banksy’ego, uznając ją za najbardziej spektakularne wydarzenie komunikacyjne w 2018 roku, ale aby być uczciwym, należy stwierdzić, że Elon Musk i jego Starman przegrali tylko o cienki włos. W przypadku Banksy’ego i jego „Dziewczynki z balonikiem” zwyciężyły twórczy intelekt i nieziemska kreatywność oraz jego wcześniejsze dokonania artystyczne. Tesla w kosmosie to po pierwsze zasługa zaawansowanej technologii, stworzonej przez zespoły bardzo łebskich i odważnych ludzi. Tak tych, którzy zajmują się projektowaniem i budową aut, jak tych pracujących przy rakietach Falcon.

Na stronie https://www.whereisroadster.com/charts/ możemy śledzić trasę, którą Starman pokonuje w swojej wypasionej furze.

Comments

comments

195
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...