2018 – public relations w Polsce jako takie

Jerzy Ciszewski - 19.12.2018
256

2018 - public relations w Polsce jako takie

2018 – public relations w Polsce jako takie

Mam to szczęście, że przeszedłem przez wszystkie dotychczasowe fazy rozwoju public relations w Polsce. Pierwsze komunikaty prasowe pisałem na maszynie do pisania. Informacje prasowe wysyłaliśmy faxami. W szczytowym momencie 24/h pracowało chyba sześć takich urządzeń, które zajeżdżaliśmy do dnia. Na rynku pojawiły się telefony komórkowe. Najpierw nosiłem ze sobą kaloryfer, a później cegłę marki Nokia. Któregoś dnia okazało się, że w komputerach pojawiła się poczta mailowa. Później cyfrowe aparaty fotograficzne. Pierwsze portale informacyjne, fora dyskusyjne; pierwszy hejt i trolling który zaczęliśmy notować pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Później z racji rozwoju internetu urządzeń mobilnych, wszystko z szybkością światła, jak wściekłe, pomknęło do przodu.

Co bardzo ważne na początku lat dwutysięcznych i wcześniej, branża public relations miała bardzo dobry wizerunek i notowania. Był to kolorowy, aspiracyjny, dający wiele różnorakich możliwości, świat. Kąpaliśmy się w tym blasku przez siebie wytwarzanym. Świeciliśmy światłem odbitym naszych klientów i ich fascynujących produktów. Zaryzykuję twierdzenie, że jako branża byliśmy wtedy, nieco nadpsutym i aroganckim rynkiem usługowym z powodu nadmiaru admiracji ze strony świata zewnętrznego.

Po drodze rozwijały się pierwsze blogi, fejsy, instagramy, twittery, pinteresty oraz setki innych aplikacji, które weszły do użytku. W niewidoczny sposób zmieniając nasz świat, a raczej zakres obowiązków wobec klienta i samych siebie. To wymusiło i dziś jeszcze bardziej wymusza ciągłe podnoszenie kwalifikacji zawodowych. Tyle narzędzi na rynku.

W międzyczasie profesja konsultanta ds. public relations spowszedniała, spauperyzowała się, „zurzędniczała”. Została objęty częściową lub całkowitą niechęcią społeczną. I jest to tendencja, która się nasila. Zresztą im więcej internetu tym mniej człowieka. Jak dobrze wiecie, dotyczy to również public relations.

Jak początki branży z końcówki lat 90tych mają się do końcówki 2018 ? Jest tak: wszystko jest inne oraz wszystko jest takie same. Nadal królują koncepty; albo jest dobry pomysł albo go nie ma. Dobry pomysł napędza wszystko od zasięgów po dobry humor i ogólne zadowolenie. Średni jest od początku do końca problemem. Słaby, generuje wyłącznie koszty i złe emocje. Za pozytywny przykład weźmy Banksy’ego oraz niedawną Volvo choinkę. O złych nie ma co mówić. Nikt o nich nie pamięta.

Występne, które za wehikuł komunikacyjny do opowiadaniu o własnym produkcie, wybierają naszą wspólną i trudną historię – na myśli mam choćby Powstanie Warszawskie, są po prostu bardzo niesmaczne, wstydliwe i społecznie niepotrzebne. I tak naprawdę budzące grozę, iż nie ma już żadnych świętości i wolno powiedzieć wszystko o wszystkich i wszystkim w dowolnym kontekście i celu. Obawiam się, że trend ten będzie się w przyszłości rozwijał. Bo pod koniec dnia, decydował będzie rachunek ekonomiczny, a nie poczucie dobrego smaku

Sam rynek w Polsce jest już chyba w pełni sprofesjonalizowany. Po stronie agencji jest mnóstwo profesjonalistów doskonale znających swój fach. U klientów jest podobnie. W ostatnich latach wykształciła się potężna grupa znakomitych specjalistów. Dominują osoby w okolicy czterdziestki; lata temu przyciągnięte do branży po trosze sztucznym blichtrem o którym wcześniej pisałem oraz osobistymi możliwościami rozwojowymi, jakie wciąż daje ta profesja. Ci wiedzą co robią, wiedzą co mówią, wiedzą jak profesjonalnie się zachowywać i działać. Znam wielu takich ludzi, ale nie biorę się za wymienianie nazwisk bo z pewnością o kimś bym zapomniał i później musiałbym pracowicie odszczekiwać.

Jest oczywiście kilka ogólnych problemów związanych z ludźmi do pracy ich honorariami; alokowanymi na ten cel budżetami. Zadziwiające ale świadomości wielu klientów, którzy powinni uprawiać świadomą, konsekwentną i skuteczną komunikację do rynku, często jest na bardzo niskim poziomie. Nie robią tego ponieważ nie czują potrzeby takich działań; nie wiedza jak je obsługiwać i z nich korzystać. Ze zdziwieniem konstatuję, że wielu takich znam. Wiem jednak, że prędzej czy później zostaną zweryfikowani przez życie – czego nikomu nie życzę – np. przez mnie lub bardziej zorganizowany hejt.

Jerzy Ciszewski

grafika: Jerzy Ciszewski

Comments

comments

256
Komentarze
Sonda

Czy sztuczna inteligencja może zastąpić pracę PR-owca??

Loading ... Loading ...