Oszczep Archilocha. Tomasz Kaźmierowski o winie

Tomasz Kaźmierowski - 18.05.2017
146

Oszczep Archilocha. Tomasz Kaźmierowski o winie

Wytwór sacrum i profanum, symbol w chrześcijańskim pojmowaniu transcendencji, w hebrajskiej gematrii ambiwaletnie: to blisko nefesz (dusza), to nachasz (wąż). 

Podobnie jak na pytania ostateczne – że posłużę się znanym powiedzeniem Leszka Kołakowskiego – nie ma tu odpowiedzi dowodliwych.

Łatwiej uchwytnym – i jak dotąd nieprzemijającym – zjawiskiem jest uwielbienie dla wina wśród wojowników.

Pierwsze ślady prowadzą do Archilocha z Paros, najemnika, nieszczęsnego, bo niedoszłego małżonka wyżej urodzonej Neobuli. Archiloch zginął w walkach z Trakami, ale zostawił po sobie pokaźny zbiór epigramów, elegii, hymnów, a szczególnie złośliwych, nierzadko po żołniersku sugestywnych jambów.

Trafiłem ostatnio na angielskie tłumaczenia niektórych jego strof przez J.M. Edmondsa (Some Greek Poems of Love and Wine, Cambridge University Press, 1939). Wino w hierarchii potrzeb tego wojownika-poety zdaje się wymykać przyjętym kryteriom. Jest przecież i potrzebą fizjologiczną (nie chodzi tylko o gaszenie pragnienia, ale i o rolę jaką u niego odgrywa w osiąganiu doznań zmysłowych), i potrzebą bezpieczeństwa (potrzeba choćby iluzorycznej zależności, oparcia i ładu), a nawet potrzebą afiliacji, to jest: przynależności i akceptacji. Zaspokojenie ich wszystkich w zaskakującym stopniu określa sposób widzenia świata przez Archilocha i jego kompanów.

Włócznia jest mym chlebem, włócznia mym winem 

Włócznia jest mym łożem, gdzie się posilę (tłum. T.K.)

I dosadniej:

Jęczmienny placek – na pokładzie, 

Ismaryckie wino – na pokładzie, 

I właśnie piję, wyłożony – na pokładzie (tłum. scrutaria)

W wiedeńskiej Albertinie przykuło moją uwagę stadium ruchów oszczepnika podczas rzutu, ulubionej jak się zdaję czynności Archilocha. Ismaryckie wino z pewnością jednak nie poprawiało celności rzutu, gdyż słynęło z mocy i koncentracji, podobnie jak najbardziej pożądane w Antyku

wina z Chios, Rodos, Tasos i Lesbos. To właśnie na Ismaros napadł Odyseusz zdobywajac wiele amfor wina, którym potem upił cyklopa Polifema…

Wina te, podobnie jak dzisiejsza retsina, otrzymywały ze względów epidemiologicznych i smakowych szeroką gamę dodatków, od żywicy sosnowej przez olej cedrowy, liście cyprysów, owoce mandragory, opium, haszysz, piołun aż po mirt. Nie może dziwić, że w szczególności wojownicy cenili taki afrodyzjak.

W greckiej tradycji ta skłonność jest wszechobecna. Nawet dystylat z Pireusu, słynna Metaxa, otrzymuje domieszkę wina muskatowego, ekstraktu z ziół i maceratu z płatków róż.

Godłem wytwórni jest – to oczywiste – wojownik, podobnież spod Salaminy.

Niełatwo byłoby dziś wybrać trunek następców Archilocha, jednak formuła tego felietonu zmusza mnie do zaproponowania “wina na dziś”. Choć może się wydawać, że kierowały mną tanio powierzchowne względy graficzne, jakość wybranego porto, szczególnie zaś etykiety Late Bottled Vintage i Vintage z wytwórni Warre bronią się same. Skromniejsze Warre’s Warrior Special Reserve i tak bije wszystkie retsiny o długość osiąganą przez antycznych olimpijczyków w rzucie oszczepem, dumne 66 metrów 😉

Założyciele, ród Warre, choć związany z Kompanią Wschodniindyjską, miał i swoich żołnierzy. Bodaj najbardziej znany z nich, generał porucznik sir William Warre uczestniczył pod marszałkiem Beresfordem w większości zmagań podczas walk proangielskiej koalicji z Napoleonem w Hiszpanii. Miał szczęscie, jako chory, być odesłanym na tyły, gdy korpus Beresforda nie wytrzymał pod Albuerą zderzenia z Lansjerami Nadwiślańskimi.

Warrior Reserve nie wyszła więc z przypadkowych rąk.

Comments

comments

146
Komentarze
Sonda

Czy znasz serwis Twitch.tv??

Loading ... Loading ...